Blink Blink. Nie wszystko złoto co się świeci.

Blink Blink. Nie wszystko złoto co się świeci.

Od jakiegoś czasu, coraz bardziej zwracam uwagę na biżuterię. Ale taką autentyczną, nie tylko nikiel z sieciówek. Możliwe, że ma to związek z tym, że do pewnych rzeczy trzeba dojrzeć? 🙂

W każdym razie, nie jestem definicją klasycznej sroki, co to to nie. Nie świruje na widok pereł czy złotych kolczyków. Jednak coraz większą przyjemność sprawa mi spędzanie czasu w sklepach z biżuterią. Mam tutaj na myśli sklepy, butiki, które pieszczą zmysły nie tylko swoim produktem.

W tym wpisie odkładam sieciówki. Najwięksi potentaci rynku, którzy prześcigają się w coraz to wymyślniejszych kolaboracjach i sesjach zdjęciowych, to trochę inna bajka. Generalnie branża jubilerska to inna historia. Pewnie ma to związek z faktem, że często klient salonu jubilerskiego nie chce, żeby mu za wszelką cenę coś sprzedać. Bardziej przychodzi po poradę, informacje, kontakt z doradcą. Towar luksusowy (a do takowego należy biżuteria) sprzedaje się sam – co ciekawe: marka YES ma najlepszą obsługę klienta ( nie tylko wśród marek biżuteryjnych ) tak donosi raport Daymakerindex.

Ale czy na pewno?

Czy generalnie cokolwiek może się „samo sprzedać”?

Absolutnie nie odkryje Ameryki, jeśli napisze że często kupujemy nie tyle konkretny towar, co całość: logo, oprawę, całokształt -szeroko rozumiany przekaz, historię. Weźmy za przykład markę Lilou: znaną przede wszystkim z personalizowanych bransoletek. Oprócz produktu dostajemy ciekawą oprawę: piękne opakowanie, zakupy w pięknym wnętrzu w ciepłej atmosferze. Co ciekawe: sklepy różnią się między sobą, co sprawia że całość jest jeszcze bardziej ekskluzywna i atrakcyjna (zdjęcia ze strony Lilou.pl).

Lilou Mokotowska 63 Warszawa
Lilou Francuska 27 Warszawa

Kilka lat temu, pracując jako asystentka stylistki, oprócz odkrycia faktu że TYM na pewno nie chcę się zajmować, odkryłam też super markę biżuteryjną: ORSKA. Dodatkowo, oprócz naprawdę unikatowych dodatków, poprzedni butik przy ulicy Koszykowej mocno odbiegał od standardowych sklepów jubilerskich. Brak szklanych gablot oraz szuflad i biżuteria, której można dotknąć, to nie było standardowe rozwiązanie dla butiku z takim asortymentem. Obecnie biżuteria ORSKIEJ do kupienia stacjonarnie w Warszawie na Mysiej 3. (zdj.Mysia3)

ORSKA Mysia 3 Warszawa

ORSKA Mysia 3 Warszawa

Absolutnym sztosem wśród sklepów z biżuterią jest moim zdaniem, butik KOPI Natalii Kopiszki. Dziewczyna ma talent do tworzenia pięknych dodatków, które serwuje w cudnej oprawie. Światło, ekspozytory, kolor… cała oprawa tego miejsca, jest naprawdę niepowtarzalna. (zdj.KOPI)

KOPI Nowogrodzka 40 Warszawa
KOPI Nowogrodzka 40 Warszawa
KOPI Nowogrodzka 40 Warszawa

Zatem co odróżnia te butiki od klasycznych salonów z biżuterią?

Przede wszystkim zamiłowanie do piękna. Całościowe podejście do klienta, dla którego ważny jest nie tylko zakup, ale cała oprawa i historia przedmiotu oraz manufaktura. Mogłoby się to wydawać teorią, która jest naciągana, jednak w przypadku rzeczy, które są robione ręcznie i w ograniczonej liczbie sztuk, chyba nie jest. Odrębne myślenie, które jest nastawione nie tylko na sprzedaż i fizyczny zysk, ale również na przyjemność z przebywania wśród piękna.

A z punktu visual merchandisera?

  • Światło – na pierwszy rzut oka widać, że butiki z biżuterią grają mocno oświetleniem. Łączą światło dzienne ze sztucznym, tak żeby zwrócić uwagę na detal i poszczególne małe elementy.
  • Ekspozytory – jak widać na załączonych zdjęciach, siermiężne popiersia oraz ekspozytory w formie rąk już odchodzą do lamusa. Obecnie prym wiedzie forma otwarta dla klienta. Kubiki, kostki, szklane akwaria.. zdecydowany minimalizm. Tło, które odpowiednio wyeksponuje i zaprezentuje biżuterię.
  • Podejście do klienta – moim zdaniem jest to efekt obecnych czasów i panującego konsumpcjonizmu, ponieważ nawet takie miejsca jak sklepy z biżuterią stały się bardzo „otwarte” dla klienta. Przyjemność obcowania z ładnymi rzeczami i potrzeba zdobycia klienta, powodują że mamy często towar na „wyciągnięcie ręki”.
Hooks Creative stanowisko na targach Euroshop 2017

Cieszę się niezmiernie, że takich miejsc jest coraz więcej. Cieszy mnie też fakt, że coraz więcej osób tworzy piękne, nietuzinkowe przedmioty nie na masową skalę, dodatkowo prezentowane w niebanalnych wnętrzach.

A jakie są Twoje ulubione miejsca z dodatkami? Czekam na komentarze!

Stay tuned M.

About EyeOnVisual

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error

Podoba Ci się mój blog? Podaj dalej :)