Planowanie strategii vm.

Słowo strategia, kojarzy mi się z szeroko zakreślonymi działaniami, mającymi na celu eliminację wroga, albo przeciwności. Jest dla mnie tożsame z planem bitwy (może dlatego, że w czasach szkolnych to historia była moją ulubioną dziedziną…).

Tymczasem strategia, to nie zwalczanie przeciwnika a bardziej szukanie sojusznika. W planowaniu sprzedaży tych sojuszników może być bardzo wielu, albo wcale. Wszystko zależy od (pełnie zaskoczenie) odpowiedniej strategii.

Witryna Mango.

Kalendarz. Panie a na co mi to…?

Powtarzam to jak mantrę, kalendarz działań visual merchandisingowych, to niezbędne narzędzi pracy. Dlaczego? Powód jest bardzo prosty: sprzedaż wyznaczają daty. Wakacje, święta, weekendy, wypłaty, urodziny czy rocznice. To wszystko są daty. I serio, chociaż już takich miejsc, działających „na spontanie” jest coraz mniej, to dalej widzimy info o wyprzedaży przez 3/4 roku w niektórych witrynach. Usłyszałam (chyba w którymś z podcastów), że „jeśli Twoją jedyną strategią jest oferta cenowa, to znaczy że nie masz strategii”.

Mając na myśli, planowanie strategii vm i kalendarz, dochodzi też kwestia rozłożenia pracy względem fizycznych i finansowych możliwości. Nie każda zmiana może się odbyć ad hoc, nie każda inwentaryzacja trwa jedną noc i nie każdy SALE sprzedaje wszystko w pierwszym „rzucie”. Kalendarz, ilość rąk do pracy i godzin do wykorzystania, daje płaszczyznę do planowania. VM, to faktycznie bardziej „romantyczny” dział retail’u, ale sens ma tylko wtedy, kiedy przemawiają za nim liczby.

Planowanie wyprzedaży i wyprzedaży międzysezonowej, jest ważne .Strategia pracy powinna być zaplanowana z wyprzedzeniem.

Miej zaplanowane, a będzie Ci dane.

Z natury, spontaniczność to nie moja bajka. W kalendarzu zapisuję nawet najmniejsze „ruchy”. Oczywiście, ktoś się może zaśmiać, bo wjeżdża COVID i dziękuję, pozamiatane. Niekoniecznie. Mając bazę działań, widzę co mogę zmodyfikować, a co kompletnie odpuścić w obliczu niespodziewanych sytuacji losowych.

Tak samo działa to w przypadku projektowania i planowania sprzedaży. Posiadając „rdzeń” łatwiej poruszać mniejszymi elementami biznesu. Jeśli wiem, że mój biznes: czy to sklep odzieżowy, czy salon urody, jest nastawiony na funkcjonowanie lokalne i pozyskuje klientów z sąsiedztwa, to w przypadku COVIDa mogę sprzedawać „na wynos” za pomocą mediów społecznościowych. Nie muszę od razu zakładać sklepu internetowego, ale mogę działać lokalnie „na gorąco”. Jeśli wiem, że mój produkt to ubranie/biżuteria/żywność robiona ręcznie, w określonej ilości a wyrobienie całości zajmuje dłuższe partie czasu, to wiem że muszę się przygotować na „black friday” o wiele wcześniej, bo tak zostanę z 3 rzeczami na krzyż w sklepie… Jeśli chcę sprzedawać wyprawki dla niemowlaków w sklepie stacjonarnym, to poszukam miejsca, gdzie wjedzie mama z wózkiem albo ciężarna, bez pokonywania 20 schodów. Albo jeśli mam kawiarnię i jedyne stoliki znajdują się przy szybie, a mój lokal jest bez klimatyzacji, to będę szukać „cienia” tak aby klienci zdążyli zjeść ciastko albo lody, zanim te spłyną im z talerza…

Poznanie potrzeb klientów jest na pierwszym miejscu. Tu przymierzalnia sklepu z bielizną i ulotki o tym jak badać piersi. Takie proste, a jednak nie do końca oczywiste.

Przykładów, można mnożyć. Jest ich tyle, co biznesów. I to jest w tym wszystkim najciekawsze. Każda strategia, każdy plan – a zwłaszcza ten visual merchandisingowy, może być uszyty totalnie na miarę Twojego biznesu!


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *